<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Jak gospodaruję w domu">
<author_1="Krystyna Lesińska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="7">
<date="1951-07-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Pracując w fabryce wśród samych prawie kobiet — pisze Krystyna Lesińska — słyszę stale narzekania i biadania na przykre stosunki domowe i złe pożycie małżeńskie. Najczęstszym powodem tego są zarzuty i pretensje mężów na nieumiejętne gospodarowanie żon. Przekonałam się już w kilku wypadkach, że zarzuty mężów były słuszne, bo gdy paru koleżankom opowiedziałam jak sobie radzę, a one w podobny sposób zaczęły się rządzić, w domu ich zapanowały zgoda i spokój. Ja staram się zawsze dostosować wydatki do dochodów i żyć, jak to mówią z ołówkiem w ręku. Opiszę więc swoje warunki domowe, podam jadłospis i koszt utrzymania mego domu. Jest nas w domu 5 osób: matka, nas dwoje i dwoje dzieci, chłopiec 8 lat chodzi do szkoły, a 5-letnia dziewczynka do przedszkola. Zaznaczam, że oboje korzystają tam z dożywiania więc odpada mi troska o drugie śniadanie. My oboje pracujemy i zarabiamy razem 1050 zł. na czysto. Matka moja obszywa całą rodzinę i mamy jedną grządkę przed domem, gdzie mama zasiała trochę rzodkiewki i marchwi. Staram się o działkę, bo wtedy o wiele lepiej mogłabym gospodarować. Na tydzień kupuję następujące produkty: 1/4 kg mięsa,1 kg smalcu, wędzonego boczku lub żeberek, 1/2 kg masła (głównie dla dzieci), 3/4 kilo kiełbasy, mleka 12 litrów, jaj 10 sztuk, sera 1 kg, cukru 1 kg, marmolady 1/2 kg, fasoli 1 kg, jarzyn 3—5 kg, dorsza 1 1/2 kg, 14 kg ziemniaków, mąki 3 kg, chleba około 10 kg. Kiedy tania jest kapusta to ją zakwaszam, więc mam kapustę kwaśną, ogórki kwaszę sama. Kawa, sól, drożdże i inne przyprawy nie kosztują drogo.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
